olsztyn 2001. mój pierwszy rok na studiach. pierwsza stancja. dół straszny bo to pokój dzielony z kobietą, która pamiętała jeszcze zeppeliny. dzięki zmyślnemu ustawieniu regału, można by dać się zwieść, że pokoje były dwa, a ja miałem swój własny przytulny kąt. zimno było przeraźliwie, bo baba nie czuła już temperatury, a ja nie miałem władzy decyzyjnej jeśli chodzi o kręcenie zaworami przy kaloryferach.
uciekłem stamtąd szybko, ale zdążyłem jeszcze w tym piekle narysować dwa pierwsze odcinki pewnego komiksu.
seria nie miała wtedy nazwy, a epizody nosiły tytuły: Miłość i Dziewice. bohaterami były małe ludziki z dużymi nosami – wygodne w rysowaniu, bo nie wymagały ślęczenia nad skomplikowaną anatomią, gestykulacją czy mimiką. do tego świat był klasycznym samograjem – nie trzeba było zbytnio się wysilać, gdyż historyjki same się układały z planszy na planszę. koleś z depresją, dziwna laska i okularnik. zabawne, że nigdy nie zadałem im imion, a słowo Kaerelki, które później zostało nazwą serii, nie wyszło ode mnie, ale pojawiło się gdzieś w internecie, użyte przez czytelników.
te dwie plansze zadebiutowały w pierwszym numerze zinu Koks, który tworzyłem razem z Mariuszem Sopyłło. Koks wpadł w ręce Śledzia i zaraz potem Miłość i Dziewice zostały wydrukowane w Produkcie (2/2002) (w odświeżonej wersji - Michał narysował to na nowo). zostałem członkiem Produkt Crew i Kaerelki dostały swoje stałe miejsce w postaci Cichego Kąciku Krla. i się potoczyło.
minęło dziesięć lat.
dzisiaj mam na koncie kilka albumów, kilka występów w magazynach, antologiach, zinach, ale nie mam swojej serii. nie mam czegoś, co mógłbym ciągnąć latami - nie, że od razu regularnie jak Charles Schulz swoje Li'l Folks (tytułu Peanuts nienawidził), ale tak od chcenia czy przypadku choćby. i postanowiłem wrócić do korzeni. od wigilii Bożego Narodzenia 2011 roku zaczynam publikację nowych Kaerelków, które teraz zwą się KARMELKI (czysty marketing – łatwiej wymówić, łatwiej zapamiętać, nawiązuje do Fistaszków... znienawidzonych przez Schulza).
pracuje się pysznie. świat kaerelków się nie zestarzał, a może inaczej – zestarzał się wraz z naszym światem, dzięki temu cały czas jest aktualny. ja też nie młodniałem w tym czasie (mam zupełnie inny szkielet, bo co dziesięć lat w organizmie człowieka wymieniają się wszystkie komórki kostne), a znakiem tego jest nieco inna kreska, nowi bohaterowie i uwaga – imiona! wprowadziłem je bo jakby nie patrzeć – bohater z imieniem to bohater z imieniem. warsztatowo wskoczyłem na wyższy level – rysuję pędzelkiem i tuszem (dlatego trochę takie... no widać narzędzie, widać.) z chęcią wpisywałbym ręcznie literki w dymkach, ale mimo lat nauki liternictwa po szkołach różnych piszę jak pijany. pozwoliłem więc sobie na stworzony przez siebie font.
nie wiem jak częste będą aktualizacje. do tej pory udało mi się robić (średnio) odcinek dziennie, ale już nawet nie łudzę się, że tempo to utrzymam choćby do końca tego roku. nie utrzymam, bo i nie o to wcale chodzi. ta seria ma mnie bawić, a nie męczyć. jak będę mieć dobry dzień - zrobię cztery na raz (tak powstały pierwsze cztery odcinki - w dzień), ale jak przyjdzie ciężki tydzień to nie zajrzę nawet do szkicownika. inna sprawa to publikacja – wymyśliłem sobie, że do sieci wrzucać będę tylko co drugi komiks. jeżeli czytacie odcinek, oznacza to, że jest już gotowy następny, który odkładam do specjalnej teczki z podpisem Kultura Gniewu. ujrzy on światło dzienne dopiero w albumie. sprytne, prawda? może i sprytne ale sprawia, że każda moja aktualizacja będzie wymagała podwójnej roboty, a części z niej nawet nie odczujecie. można za to śledzić numerki ukryte w kadrach, oznaczające faktyczny numer komiksu.
tą informacją chciałem też oficjalnie ogłosić moje skromne, dziesiąte urodziny komiksowe, z okazji których, wraz moimi komiksowymi przyjaciółmi, przygotowałem kilka niespodzianek. pojawią się lada moment.
gdyby ktoś chciał wziąć udział w plebiscycie (choć to dyskusyjny tytuł bo głosujemy z puli nominowanych pozycji) na komiks roku 2011 to zapraszam na stronę Komiksyroku. namawiać do głosowania na mój Szkicownik mi nie wypada, ale spokojnie mogę polecić oddanie głosu na La Masakrę mojego złego brata bliźniaka.
kilka słów o tym zeszycie powiedział godai w K-POKu, gdzie po krótce podsumował mijający komiksowy rok (wspomniany fragment od 12:20). swoją drogą Max prosił przekazać Wam życzenia: żeby sąsiad zaczął remont przy pierwszej gwiazdce.
dziękuję za uwagę. ZAPRASZAM DO LEKTURY







