czy ja marudzę? ależ skąd, ja nie marudzę. może to i lepiej, że mamy tak jak mamy? człowiek sześćdziesiąt razy przemyśli to, co ma narysować. może to lepiej.
wiele elementów z tej historii przeniosłem do nowego scenariusza. mam wrażenie, że to jest TO. choć to COŚ ma już prawie pół roku i chyba jest gotowe, to ja wolę jeszcze zaczekać. i tak czekam i czekam. i tak już zawsze.
jedno wiem - jak mnie kosa kostuchy za szybko nie sięgnie to jeszcze kiedyś napiszę kryminał - narysuję kryminał. to moje marzenie. trzeba mieć marzenia.











